Naukowcy z UEK zbadają zapach zabytków

Doniesienia naukowe
2021-10-28

Naukowcy z UEK zbadają zapach zabytków

Czy muzeum można zwiedzać za pomocą węchu, a zapach może być dziedzictwem kulturowym? Jak pachnie "Dama z gronostajem"? Sprawdzą to m.in. naukowcy z UEK. Już w grudniu rozpocznie się polsko-słoweński wspólny projekt badawczy, dotyczący rozwoju międzynarodowej biblioteki zapachów obiektów muzealnych.

Zainteresowanie zapachem zabytkowych obiektów nabiera coraz większego znaczenia wśród zwiedzających. Łączą one historię i cechy konkretnego dzieła w inny sposób niż informacja wizualna. 

Naukowcy z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Uniwersytetu w Lublanie, we współpracy z historykami i konserwatorami sztuki, zbadają zapachy wybranych obiektów muzealnych. Podejmą także próbę ich odtworzenia, a cały proces zostanie udokumentowany i wykorzystany do stworzenia ODOTHEKI, czyli biblioteki zapachów obiektów muzealnych.

Wśród analizowanych dzieł będzie znajdująca się z zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie "Dama z gronostajem" Leonarda da Vinci.

O szczegółach planowanych działań, w rozmowie z Redakcją Strony Internetowej UEK, opowiedział dr hab. Tomasz Sawoszczuk, prof. UEK - koordynator projektu.

***

Trudno nie zacząć rozmowy o badaniu zapachów od pytania, jak w takim razie pachnie „Dama z gronostajem”?

– Jak pachnie Dama… Ciężko tak naprawdę odpowiedzieć. Z technologicznego punktu widzenia mamy w obrazie lico i odwrocie. Lico to oczywiście warstwa malarska, czyli farby i w niektórych przypadkach werniksy. Natomiast odwrocie to w tym konkretnym przypadku deska orzechowa, więc możemy się spodziewać pomieszania różnych zapachów. A jak sumarycznie pachnie „Dama…”? Liczę, że projekt da nam odpowiedź.

Skąd pomysł na właśnie taki projekt?

– W ubiegłym roku prowadziłem badania dla Muzeum Narodowego w Krakowie, na nowo otwartej wystawie w Muzeum Książąt Czartoryskich. W celu potwierdzenia bezpieczeństwa ekspozycji obrazu Leonarda da Vinci, analizowałem skład atmosfery w gablocie, w której jest on prezentowany. Wtedy pomyślałem, dlaczego by nie spróbować powąchać tego obrazu – oczywiście „powąchać” w chemiczny sposób, czyli tak naprawdę „nosem chemicznym” – chromatografią gazową, a następnie spróbować odtworzyć ten zapach, np. po to, żeby móc go rozpylać w miejscu ekspozycji, tak by każdy zwiedzający miał dostęp do zapachu obrazu. Obecnie, ze względów bezpieczeństwa obraz eksponowany jest w gablocie o specjalnej konstrukcji, w związku z tym nigdy nie poczujemy zapachu tego obrazu na zewnątrz.

– Pomyślałem tutaj także o osobach niewidomych, które co prawda mogą dotknąć kopii obrazu, ponieważ w pomieszczeniu z dziełem, eksponowana jest jego trójwymiarowy współczesny model Damy z gronostajem, Biorąc pod uwagę, że osoby niewidome bardzo często mają wyostrzony zmysł węchu, można uznać, iż zapach mógłby być dodatkowym zmysłem wykorzystanym przez te osoby – i wszystkich innych zwiedzających – w trakcie oglądania wystawy. Żartujemy z kolegami i koleżankami, że będzie to zwiedzanie „4K”.

Można powiedzieć, że to nowy wymiar zwiedzania.

– Tak, w wielu przypadkach wystawy wyposażone są w elementy audio np. audio przewodniki, więc mamy oddziaływanie na zmysł słuchu, oczywiście wykorzystujemy wzrok i – jak wspominałem wcześniej – w wielu miejscach istnieje możliwość dotyku trójwymiarowego modelu obiektu. Teraz chcemy dołożyć jeszcze jeden czynnik, czyli zapach obiektu. Jak przewiduje projekt – docelowo odtworzymy zapach wybranych 5 obiektów i będziemy go rozpylać w miejscu ich ekspozycji. Planujemy także przeprowadzenie ankiety wśród zwiedzających, pytając ich czy jest to dla nich zapach akceptowalny, czy jednak przeszkadza im w zwiedzaniu, ale przede wszystkim chcemy wiedzieć, jak ten zapach wpływa na odbiór obrazu, czy zmienia sposób jego postrzegania. To pierwszy, planowany efekt projektu. Drugim będzie stworzenie Odotheki, czyli Biblioteki Zapachów Obiektów Zabytkowych.

– Wszystko działania będą podejmowane wspólnie z zespołem ze Słowenii. Mamy także mocne wsparcie ze strony Muzeum Narodowego w Krakowie, ponieważ w projekt zaangażowana jest główna konserwator MNK w Krakowie – Pani mgr Elżbieta Zygiert. Ma on także pełne wsparcie prof. dr. hab. Andrzeja Szczerskiego – Dyrektora MNK.

Jakie dzieła, a w zasadzie chyba powinnam powiedzieć – zapachy których dzieł, oprócz wspomnianej „Damy z gronostajem”, zostaną przebadane w czasie trwania projektu?

– Obecnie wybrany jest jeden, czyli obraz Leonarda da Vinci. Jeśli chodzi o pozostałe cztery obiekty to niestety nie mogę jeszcze zdradzić szczegółów. Nadal jesteśmy na etapie negocjacji z Muzeum Narodowym w Krakowie, jest to kwestia wyboru dokonywanego przez komisję konserwatorską i pracowników Muzeum. Sądzę jednak, że znajdziemy kolejną „zapachową perełkę”, która będzie dość ciekawa z punktu widzenia realizacji tego projektu, ponieważ po pierwsze – chcielibyśmy zbadać różne obiekty, nie tylko obrazy. Po drugie – interesują nas różne techniki i materiały, np. tkaniny. Po trzecie, chcielibyśmy także, aby w projekcie zbadane zostały dzieła z różnych epok – renesans, barok itd. Liczę, że uda się po stronie polskiej zbadać choć jeden obiekt sztuki współczesnej, np. rzeźby Abakanowicz czy obrazy Beksińskiego.

– Więcej informacji będę mógł jednak podać po 1. grudnia, Jak wspomniałem, to kwestia do rozstrzygnięcia wspólnie z historykami sztuki, którzy będą nam oczywiście pomagać w opracowaniu i budowaniu historii, narracji i później interpretacji konkretnego dzieła, biorąc pod uwagę nie tylko jego historię czy historię zabiegów konserwatorskich, które przeszedł obiekt, ale także jego zapach w tym momencie, czyli tu i teraz, który będzie niejako uzupełnieniem opisu tego obiektu.

Wspomniał Pan, że w przypadku „Damy z gronostajem” badana będzie deska orzechowa. Czy jest możliwość, że każda inna deska orzechowa będzie pachniała dokładnie tak samo i może się okazać, że zapachy poszczególnych dzieł będą nie do odróżnienia?

– Może podobnie pachnieć, ale nie musi ze względu na wpływ zapachu warstwy malarskiej obecnej na licu obrazu. Mariaż tych zapachów może powodować, że końcowy efekt zapachowy – mimo badania dwóch obiektów, które mogą być namalowane podobnymi zestawami farb, na desce pochodzącej z tego samego drzewa – może być kompletnie inny.

– Musimy także być świadomi tego, że nie wszystkie obiekty mogą posiadać autentyczny zapach. Wyobraźmy sobie złotą koronę – oczywiście ona mogła być poddana różnym zabiegom konserwatorskim, co oznacza, że pozostały na niej różne związki chemiczne. Wówczas musimy być świadomi, w przypadku badania takiego obiektu, że to nie jest zapach obiektu, tylko zapach substancji pozostałych po przeprowadzonej konserwacji. W tej pracy musimy zawsze mieć na uwadze, że pewne zapachy nie pochodzą od obiektów, a są zapachami pozostałymi po czynnościach, jakie na nich były wykonane, albo zapachem miejsca, w którym były przechowywane. Długie przechowywanie obiektu w miejscu o specyficznym zapachu wpływa na zapach tego obiektu.

No tak, przez lata zapach się zmienia.

– Tak, jednak obiekty muzealne posiadają kartę obiektu, do której wpisywane są wszelkie zabiegi, jakim został on poddany. Dziś możemy domniemywać, jak zmieniał się ten zapach na podstawie opisów zabiegów wykonywanych na obiekcie i miejsc, w których obiekt był eksponowany. Oczywiście nie wszystkie dzieła mają wspomniane karty, jednak my będziemy się starali wybrać do badań takie, których historię znamy. Losy „Damy z gronostajem” jesteśmy w stanie odtworzyć nawet bez karty, ale w badaniach oprzemy się głównie na opracowaniach historyków sztuki, opiekunów obiektów i na informacjach historycznych pochodzących z różnych źródeł. W przypadku obrazu będziemy głównie zainteresowani zabiegami konserwatorskimi, ponieważ to również nam podpowie, jak zmieniał się jego zapach – wynikiem badania będzie więc pewnego rodzaju suma zapachów, które towarzyszyły dziełu od momentu powstania do dzisiaj, czyli do momentu chemicznego odtworzenia zapachu.

Jak to zostanie zbadane? W jaki sposób będzie wyglądał proces pozyskiwania tego zapachu?

– Do tzw. rurek sorpcyjnych, czyli stalowych rurek z wkładem wyłapującym związki zapachowe, pobieramy powietrze w otoczeniu obiektu. Następnie transportujemy rurki z wyłapanymi zapachami do laboratorium w naszym Uniwersytecie i w urządzeniu nazywanym chromatograf gazowy, rozdzielamy mieszaninę związków lotnych składających się na zapach, uzyskując poszczególne, pojedyncze związki. Następnie rozdzielone związki trafiają do spektrometru mas, czyli kolejnego urządzenia, podłączonego do tego pierwszego, który pozwala nam – z mniejszym lub większym prawdopodobieństwem – zdefiniować, jaki zestaw związków chemicznych składa się na badany zapach.

– Na potrzeby projektu, zakupiony zostanie zestaw pomiarowy, który oprócz wymienionych wcześniej elementów, będzie wyposażony także w tzw. przystawkę olfaktometryczną – czyli dosłownie taką, do której odpowiednio przeszkolona osoba przykłada nos, definiując dokładnie składnik zapachu, który wyczuwa w danym momencie.

A kto będzie takim „nosem” – testerem tych zapachów?

– W projekcie przewidziane zostało wysłanie kilku osób o odpowiednich predyspozycjach na specjalistyczne szkolenie z zakresu rozpoznawania zapachów. Przejdą one odpowiedni trening, żeby były w stanie definiować i rozpoznawać badane zapachy. Taka osoba musi być wyposażona w tzw. słownik zapachów, by w momencie, gdy po rozdziale w chromatografie gazowym poszczególne związki składające się na zapach obiektu będą opuszczały chromatograf gazowy, była w stanie precyzyjnie określić jaki zapach i z jaką intensywnością wyczuwa. Przykładowo usłyszymy określenia: „wyczuwam zapach orzechowy lub tytoniu o danej intensywności”.

– Dlatego istotne jest, by ta osoba została specjalistycznie przeszkolona. Musi posługiwać się odpowiednim słownikiem zapachów, na który składa się nazwa zapachu, jego intensywność i opis doznań, czyli określenie, czy jest on przyjemny lub nie. Następnie taki opis zapachu będzie korelowany z wynikiem z samego urządzenia pomiarowego i pozwoli nam w pełni definiować zapach historyczny. Później, wiedząc już jakie związki składały się sumarycznie na ten zapach, będziemy próbowali – posługując się oczywiście związkami chemicznymi bezpiecznymi dla człowieka – odtworzyć ten zapach i zapisać jego skład dla przyszłych pokoleń, podając jaką ilość poszczególnych związków użyliśmy, by uzyskać ten zapach. Zdefiniowany skład trafi następnie do tworzonej Odothoteki, czyli Biblioteki Zapachów Obiektów Zabytkowych, najważniejszego planowanego „efektu” projektu.

Czyli Odotheka będzie zbiorem receptur?

– Tak, będzie to zbiór „przepisów” na zapach konkretnych, zbadanych w projekcie obiektów. Czyli zapiszemy, np. : odważ 20 g kwasu cytrynowego, zmieszaj z 30 ml alkoholu etylowego, dodaj 5g olejku cynamonowego… otrzymasz zapach danego obiektu zabytkowego.

Nie będzie zatem flakoników, jak w perfumeriach, z zapachem „Damy z gronostajem”…

– Nie, nie mieliśmy w planach „opatentowania” konkretnych zapachów. Choć kusi nas, żeby przeprowadzić rozpoznanie rynku w zakresie zapotrzebowania na perfumy o nazwie „Dama z gronostajem”. Musimy mieć świadomość, że w przypadku związków składających się na zapach – jak wcześniej wskazałem – mamy do czynienia z substancjami lotnymi, więc nawet gdybyśmy zamknęli odtworzony zapach w dość szczelnych pojemnikach i zostawili na kilka lat, to obawiam się, że po pewnym czasie skład „zamkniętego” zapachu zmieni się. Natomiast jeśli dysponujemy zapisanym składem, wskazującym jak przygotować taki zapach, to wiemy, jak go odtworzyć. Jak wspomniałem – drugim efektem projektu będzie odtworzenie zapachu badanego obiektu i jego rozpylenie w miejscu ekspozycji obiektu, po czym przeprowadzona zostanie ocena akceptowalności tych działań przez zwiedzających daną wystawę, jak również, co jest dla nas najważniejsze, oceniona zostanie zmiana percepcji obrazu pod wpływem rozpylanego zapachu.

To może być ciekawe, jednak przez chwilę, bo po pewnym czasie przyzwyczajamy się do zapachu.

– Prawda, po 10 do 20 sekundach nasz zmysł węchu „nuży" się, czyli zapach zaczyna być dla nas obojętny, przestajemy go wyczuwać. Natomiast musimy być świadomi, iż zapachy mogą oddziaływać na nas bardzo silnie. Oddziaływanie zapachów na zachowanie konsumentów jest wykorzystywane w marketingu. Działania te nazywane są marketingiem sensorycznym lub marketingiem zapachowym. Niektóre sklepy stosują rozpylanie różnych zapachów np. świeżego chleba, co ma wpłynąć na nasze zachowania konsumenckie. Jedna ze znanych marek odzieżowych, w sklepach z odzieżą męską rozpyla charakterystyczny zapach, który ma za zadanie na tyle wpłynąć na zachowanie osoby znajdującej się w sklepie, aby podjęła decyzję o dokonaniu zakupu.

– dlatego, zakładamy, że rozpylanie zapachu „Damy z gronostajem” w miejscu jej ekspozycji może znacząco wpłynąć na sposób odbioru tego działa przez zwiedzających, ale to pomogą nam ocenić ankietowani turyści. Natomiast na pewno chcemy opisać skład zapachu obrazu i zachować tę „recepturę” dla przyszłych pokoleń. Kto wie, może za 20 lat ktoś podejmie się podobnych badań, wtedy poprzez porównanie naszych wyników, z tym uzyskanymi po 20 latach będzie można rzeczywiście ocenić, jak historycznie zmienia się zapach tego obrazu.

Czy w projekt będą zaangażowani także studenci UEK.

– Wcześniej o tym nie myśleliśmy, ale sądzę, że to dobry pomysł, by zaangażować studentów naszego Uniwersytetu w badania. Przy czym nie jest to możliwe na tym etapie i przy obecnej sytuacji, ponieważ musimy zwrócić uwagę na fakt, że jesteśmy w dość szczególnym okresie, pandemii, i intensywne zaangażowanie zmysłu powonienia w badaniach naukowych może być dość ryzykowne. Trzeba to dobrze przemyśleć. Czas pokaże, projekt rusza 1. grudnia i zobaczymy, jak wówczas będzie wyglądała sytuacja pandemiczna.

A jak duży będzie zespół badawczy?

– Po stronie polskiej, projekt będzie realizowany przez pracowników z Muzeum Narodowego w Krakowie, w te działania zaangażowana jest m.in. Główna Konserwator, mgr Elżbieta Zygier oraz – historycy sztuki. Ze strony naszego Uniwersytetu trzonem zespołu będą trzy osoby – ja, jako kierownik projektu, Pani profesor Justyna Syguła-Cholewińska – wykonawca oraz osoba zatrudniona w ramach projektu na stanowisku - post doc. Po stronie słoweńskiej kierownikiem prac kilkuosobowej grupy z Wydziału Chemii i Technologii Chemicznej Uniwersytetu w Lublanie będzie prof. Matija Strlič, Laboratorium Dziedzictwa Narodowego na Uniwersytecie w Lublanie (Emma Paolin, Irena Kralj Cigić). Tam także do współpracy zaangażowano kilka osób z Muzeum Narodowego Słowenii, Darko Knez, Eva Menart, Jernej Kotar.

– Zespół słoweński zdecydował się wybrać dość ciekawy obiekt historyczny, jako główny przedmiot badań. Jest nim tabakiera ich największego poety Franca Prešerena, autora, m.in. słów hymnu narodowego Słowenii. Możemy się więc spodziewać, że ze względu na przechowywaną w niej zawartość, tabakiera będzie miała dość szczególny zapach.

Trzeba przyznać, że to dość ciekawe podejście po stronie słoweńskiej.

– Mam nadzieję, że oprócz spektakularnego obiektu, jakim jest „Dama z gronostajem”, naszemu zespołowi również uda się wybierać obiekt, który będzie się wyróżniał dość specyficznym, intensywnym zapachem.

Czy po zakończeniu tego projektu, są plany na jego rozszerzenie?

– Tak, obecnie chcemy zapoczątkować projekt Odotheka, ale planujemy, że będzie to progresywny projekt, a biblioteka zapachów obiektów historycznych będzie rozbudowywana o zapachy kolejnych obiektów. Zresztą nasz projekt „przegania” formą projekt finansowany z programu Horyzont 2020 skupiający się nie na konkretnym obiekcie, a na grupach obiektów– czyli zbadany zostanie skład lotnych związków emitowanych z obiektów wykonanych z danego typu materiału, np. z plastiku czy drewna. Cytując autorów projektu: „Celem projektu Odeuropa jest pokazanie, że krytyczne zaangażowanie naszego zmysłu węchu i naszego dziedzictwa zapachowego jest ważnym i realnym sposobem łączenia i promowania materialnego i niematerialnego dziedzictwa kulturowego Europy.” Wspomniany projekt europejski nie zakłada osiągnięcia efektu końcowego w postaci stworzenia biblioteki zapachów obiektów historycznych i trwa znacznie krócej. Natomiast stwarza szansę, żeby Odotheka, po zakończeniu projektu polsko-słoweńskiego, mogła być rozwinięta do poziomu projektu europejskiego. Wówczas powstanie realna szansa, żeby wiele ważnych dla europejskiego dziedzictwa kulturowego obiektów zostało zbadanych, a ich zapach trafi, do Odotheki.

A gdyby sam Pan Profesor mógł wybrać obiekt – zabytek do badania, to co by to było?

– Myślę, że można by się pokusić o zbadanie zapachu mumii, ponieważ poddano je procesowi balsamowania. Do balsamowania zwłok używano wielu składników: żywice, oliwę, wosk, natron i gumy, które mogą tworzyć specyficzny zapach. Tymczasem mumie ze względów bezpieczeństwa zdrowotnego eksponowane są albo w zamkniętych sarkofagach albo w gablotach, więc nie możemy bezpośrednio poczuć ich prawdziwego zapachu.

***

Projekt finansowany jest w ramach programu WEAVE przez Słoweńską Agencję Badawczą oraz przez polskie Narodowe Centrum Nauki w ramach programu OPUS-LAB.

O autorze

Redakcja Uniwersytetu Ekonomicznego

Redakcja Uniwersytetu Ekonomicznego