Rozwój AI - szansa czy zagrożenie? Nowa monografia pracowników UEK

Doniesienia naukowe
2022-03-22

Rozwój AI - szansa czy zagrożenie? Nowa monografia pracowników UEK

„World Economics Forum uważa, że 65% dzisiejszych uczniów szkoły podstawowej będzie pracowało w zawodzie, którego obecnie nie jesteśmy w stanie nawet zdefiniować. I choć trochę to przerażające, zwłaszcza dla tych z nas, dla których wybór zawodu był jeszcze całkiem niedawno uzależniony np. od tradycji rodzinnych, to taka właśnie będzie rzeczywistość kolejnych pokoleń” – mówi dr hab. Piotr Buła, prof. UEK. Z autorami monografii „Management, Organisations and Artificial Intelligence. Where Theory Meets Practice” rozmawiamy m.in. o dostosowywaniu się do wyzwań związanych z rozwojem sztucznej inteligencji.

Nakładem Wydawnictwa Routledge ukazała się monografia pracowników Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie – „Management, Organisations and Artificial Intelligence. Where Theory Meets Practice”, której autorami są dr hab. Piotr Buła, prof. UEK – Prorektor ds. Projektów i Współpracy oraz dr Bartosz Niedzielski z Katedry Zarządzania Międzynarodowego.

***

Sztuczna inteligencja, lub przynajmniej jej elementy, są obecne w wielu dziedzinach naszego życia – to fakt. Jak – Panów zdaniem – może wyglądać wspominana we wstępie do monografii strukturalna zmiana, która obejmie gospodarki, społeczeństwa i być może religie?

Dr hab. Piotr Buła, prof. UEK (PB):– Tak, to fakt. Taki trend we współczesnym nam świecie staje się coraz bardziej widoczny, a wkrótce stanie się być może wręcz naszą codziennością. I to zarówno w obszarze nauki, jak i praktyki gospodarczej. Nie ulega wątpliwości, że świat zrobił milowy krok i to w relatywnie krótkim czasie! Stało się to możliwe dzięki wykorzystaniu najnowszej techniki i dostępnych coraz szerzej wysoko wyspecjalizowanych narzędzi dedykowanych różnym sferom życia, gospodarki, badań naukowych, itp. Narzędzia te pozwalają na zmiany w zasadzie niemożliwe do osiągnięcia dotychczas. Wiele wskazuje na to, że w niedługiej perspektywie będziemy już innym społeczeństwem, znacznie lepiej przygotowanym do funkcjonowania i do pracy w warunkach coraz powszechniej wykorzystywanej sztucznej inteligencji.

– Należy podkreślić, że wielu naukowców, między innymi Marvin Minsky, John McCarthy, Alan Turing, Edward Feigenbaum, Judea Pearl, Allen Newell czy Herbert A. Simon zajmowało się zagadnieniem sztucznej inteligencji przez wiele lat. Z ich badań możemy korzystać dzisiaj i korzystamy, przynajmniej w tym zakresie, który już zdążyliśmy „oswoić”. Część tego dorobku wciąż jednak uchodzi za „nie do zaakceptowania” przez wielu z nas. Mix wielu dyscyplin naukowych „ukazał” bowiem nowy wymiar patrzenia na zagadnienia społeczne, łącząc inteligencję w aspekcie technicznym, a nie naturalnym. Jako społeczeństwo nieuchronnie będziemy stawać się jednocześnie „zakładnikami” większej kontroli nas samych w wielu obszarach naszej aktywności. Zmiany w gospodarce to z kolei nowe modele biznesowe dla firm.

Dr Bartosz Niedzielski (BN):– Przede wszystkim chciałbym podkreślić to, co być może niektórym z nas umyka w natłoku codziennych zajęć i obowiązków, a co jest niepodważalnym faktem – sztuczna inteligencja staje się coraz większą częścią naszego życia. Tym samym algorytmy, korelacje wzorców, techniki głębokiego uczenia czy analityka predyktywna to tylko niektóre z jej elementów, które na szeroką skalę są współcześnie wykorzystywane nie tylko w medycynie, w biznesie i zarządzaniu, w edukacji i badaniach naukowych, ale – coraz częściej – także w popkulturze czy religii.

Religii?

BN – Jeśli idzie o religię, to tytułem przykładu, mogę tutaj wskazać choćby na rozwiązanie, jakie od dobrych czterech lat funkcjonuje w niemieckiej Wittenberdze. To właśnie tam, w epicentrum niemieckiej reformacji, działa antropoidalny robot o „liturgicznie” brzmiącej nazwie BlessU-2, którego zadaniem jest błogosławienie wiernych. Co interesujące, może to już robić w kilkunastu językach, w tym także i polskim. W budowie są już kolejni „księża – roboty”, którzy będą posiadać na tyle rozległą wiedzę z zakresu religii czy teologii, że będą rzeczowo rozmawiać z wiernymi i odpowiadać na ich pytania. Widzimy zatem, że sztuczna inteligencja jest już obecna w religii, pytanie tylko czy wszystko, co zbliża do Boga, ma rację bytu z punktu widzenia nie tylko samej religii, ale również rozumu, ducha, ludzkiej świadomości czy też zwykłego człowieczeństwa.

To także pokazuje, że zmiany związane z postępem technologicznym są nieuniknione, a ich wpływ na nasze życie jest oczywisty. Podobnie np. na przedsiębiorstwa – szybkie zmiany stwarzają coraz większe wyzwania przed firmami. Jaki zatem wpływ, opisywane w monografii zmiany, mają już w tym momencie na przedsiębiorstwa? Jak będzie wyglądała sytuacja w najbliższych latach i jak właściciele czy zarządzający przedsiębiorstwami powinni podchodzić do tych zmian, żeby się do nich dostosować?

PB: – Jeśli przyglądnęlibyśmy się rewolucjom przemysłowym z przeszłości, towarzyszącym im warunkom zewnętrznym, czyli otoczeniu, w jakich one przebiegały oraz zjawiskom społecznym, jakie im towarzyszyły, to – pomijając fakt, że współczesne procesy zachodzą znacznie szybciej – w mojej ocenie same mechanizmy są w gruncie rzeczy podobne. Zawsze występował bowiem opór wobec zmian, niechęć do przyswajania i stosowania nowych rozwiązań. Zawsze też występowały gwałtowne przemiany w społeczeństwach, manifestujące się w formie oburzenia społecznego, wojen czy też rewolucji. W przypadku kolejnych rewolucji przemysłowych bezpiecznie przez okres burzliwych zmian przechodziły te firmy i te społeczeństwa, które były liderami zmian. Za takich liderów rewolucji 4.0 uznać można z pewnością takie kraje, jak Chiny, USA, Szwajcaria czy Korea Południowa.

BN: – Tempo dokonujących się w świecie – nie tylko tym gospodarczym - zmian, najlepiej chyba ilustruje, jeden z rysunków jaki został umieszczony w naszej monografii. Widać na nim, a dokładnie na zaprezentowanej tam osi czasu, że od I do II Rewolucji Przemysłowej musiało minąć ponad 100 lat, od II do III nieomal tyle samo, ale już od III do IV było to niespełna 50 lat. Natomiast obecnie – wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują – że od IV do V Rewolucji Przemysłowej minie mniej, aniżeli 20 czy 30 lat. To oznacza, że z arytmetycznego tempa rozwoju świata i technologii, przeszliśmy na tempo geometryczne, a może nawet i logarytmiczne, biorąc pod uwagę np. to, że liczba tranzystorów na mikroprocesor wzrosła od początku XXI w. z poziomu 50 tys. do ponad 40 mld w roku 2020. Podobnie ma się rzecz z ilością przybywających na świecie danych, ich skala - o czym też pisaliśmy w naszej monografii – nie jest już liczona w bajtach ale dziesiątkach zettabajtów. Te okoliczności – niejako naturalnie – będą wymuszać na organizacjach i osobach nimi kierującymi, konieczność permanentnego dostosowywania się do zachodzących zmian. W konsekwencji od organizacji będzie się wymagać jeszcze większej elastyczności, a od kadry zarządzającej tzw. zdolności kognitywnych i metaumiejętności, które pozwolą jej na efektywne funkcjonowanie w szybko zmieniającym się otoczeniu.

PB: – Jeśli chodzi o firmy, modele biznesowe muszą być dostosowywane do funkcjonowania w warunkach sztucznej inteligencji i właściciele oraz zarządzający podmiotami rynkowymi są – w mojej ocenie – tego świadomi. Największa trudność polega jednak na zmianie sposobu funkcjonowania całych zespołów ludzkich i wypracowaniu gotowości do szybkich, elastycznych zmian całych organizacji, która odbywa się przecież poprzez zmianę sposobu myślenia pojedynczych osób. Upraszczając – trudność polega głównie na pozyskaniu przez pracowników nowych kompetencji koniecznych do funkcjonowania w nowej rzeczywistości. Ten kapitał tworzy się przecież przez lata, poczynając od szkół średnich, poprzez uniwersytety, aż do pracy w organizacji.

Czyli konieczna będzie także zmiana modelu kształcenia od najmłodszych lat, aby przystosować młodych ludzi do nowych wymogów? Już we wstępie do książki wspominają Panowie, że o zatrudnieniu będą decydować np. metaumiejętności konkretnego pracownika.

PB: – Tak, oczywiście, zmiany programów kształcenia będą wręcz nieodzowne. Co więcej, należy do tego problemu podejść elastycznie i kompleksowo, tak, aby zmiany wdrażać na jak najwcześniejszym etapie kształcenia, już od najmłodszych lat, a w przypadku, kiedy młody człowiek jest już na „jakimś” etapie swojej ścieżki edukacyjnej, umożliwić mu zdobycie nowych kompetencji i nadrobienie dystansu. Te procesy na szczęście już się dzieją. Obecnie do naszego Uniwersytetu trafiają młodzi ludzie w większości z wysokimi kompetencjami technicznymi, przygotowani na nowe wyzwania. Dlatego też w wielu gremiach zwracam uwagę na pilną konieczność zmian programów nauczania. Ich przestawienie „na nowe tory” to potrzeba wynikająca już nie tylko z oczekiwań otoczenia, ale także z oczekiwań naszych przyszłych studentów. Zmiana ta wymaga także w pewnym sensie zmiany naszego wewnętrznego, „uniwersyteckiego DNA” - to od nas, pracowników naukowych i dydaktycznych, zależy sukces naszego Uniwersytetu, jak również przyszłość kraju.

BN: – Zmiana modelu kształcenia jest – w mojej ocenie – nieunikniona. Świat sztucznej inteligencji czy – szerzej – świat gospodarki cyfrowej bazuje przede wszystkim na danych, algorytmach, podziałach liczbowych, macierzach, aniżeli na koncepcjach, ideach czy danych o charakterze kwalitatywnym. W konsekwencji, w bliskiej przyszłości, większy nacisk w szkołach będzie musiał być położony na przedmioty ścisłe, aniżeli humanistyczne. Taki jest i taki będzie globalny trend w szkolnictwie. Kto szybciej to zrozumie i się do tego dostosuje, tego szkoły będą cieszyć się większym zainteresowaniem i prestiżem.

To skoro mowa o wymaganiach – to jakie nowe kwalifikacje będzie musiała posiadać np. kadra kierownicza, aby skutecznie zarządzać organizacją w erze jeszcze szybszego rozwoju technologicznego?

PB: – Szereg badań potwierdza, że wiele obecnych zawodów zaniknie i będą one zastępowane przez sztuczną inteligencję. Już obecnie algorytmy, sieci neuronowe, maszynowe uczenie się, rozpoznawanie pisma, mowy, obrazów, logika rozmyta czy credit scoring wymuszają zmianę procesów i struktur w zarządzaniu organizacjami. Coraz częściej następuje „eliminacja” człowieka, jeszcze do niedawna nieodzownego w realizacji niektórych funkcji czy zadań w organizacjach. W coraz większym stopniu, również w polskich realiach, odchodzimy więc od zawodów, w których człowieka z powodzeniem zastępują maszyny lub boty (takich jak np. infolinie, call center, itp., którymi posługuje się wiele instytucji i firm), oparte na sztucznej inteligencji. Zmiana nastąpiła także w obszarze funkcji produkcji, gdzie wiele procesów jest już wykonywanych przez roboty, a nie przez ludzi. Generalnie, zmierzamy do tego, że wszelkie zawody operacyjnie proste i powtarzalne już są, albo wkrótce zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję. Co do zawodów przyszłości – będą one związane z sektorami, takimi jak energetyka, informatyka, telekomunikacja, biotechnologią czy nanotechnologia. W kierowaniu organizacjami coraz większy nacisk kładzie się na neurozarządzanie. Zwróćmy uwagę, że np. neuromarketing już funkcjonuje w wielu organizacjach.

BN: – Trzeba podkreślić głównie to, co potwierdzają także badania naukowe, a mianowicie, że technologia związana ze sztuczną inteligencją będzie silnie ingerowała w dotychczasową pracę i umiejętności pracowników. W praktyce oznacza to, że inteligencja wrodzona, nawet w połączeniu z tą emocjonalną, mogą być niewystarczające do tego, aby dana organizacja czy menedżer mogły w przyszłości odnosić sukcesy. Idzie bowiem o to, że muszą one być uzupełnione także o ten trzeci element związany z tzw. inteligencją cyfrową. I nie chodzi tutaj bynajmniej o umiejętności związane z obsługa urządzeń cyfrowych, nawet tych bardzo zaawansowanych, ale o zbiór umiejętności społecznych, poznawczych, interpersonalnych, krytycznego myślenia czy kompleksowego rozwiązywania problemów, które pozwalają pracownikom i kadrze zarządzającej na skuteczne mierzenie się i adaptację nie tylko ze światem cyfrowym, ale i tym fizycznym.

Co z pracownikami, którzy jeszcze są w wieku przedemerytalnym, a nie nadążają za zmianami w taki sposób, jak ludzie młodzi? Mam takie wrażenie, że jesteśmy w swoistym momencie przejściowym - z jednej strony intensywny rozwój technologiczny, z drugiej strony pracownicy doświadczeni, ale "ukształtowani" w czasach, w których zmiany nie były jeszcze tak szybkie.

PB: – To zależy od rodzaju wykonywanego zawodu. Biorąc pod uwagę pracowników naukowych należy zauważyć, że ta grupa zawodowa zawsze bardzo elastycznie i szybko dostosowywała się do zachodzących zmian. Jest to dostrzegalne zarówno w prowadzonych badaniach, jak i w publikacjach – w coraz większej mierze w zakresie metodologii, metod i technik, w mniejszym lub większym stopniu, w zależności od uprawianej dyscypliny, odwołują się one do sztucznej inteligencji lub jej wykorzystania w różnych dziedzinach życia. Niestety, z drugiej strony dehumanizacja pracy będzie coraz bardziej widoczna, co może stanowić istotny problem dla części pracowników, zwłaszcza tych mniej wykształconych, czy mniej wyspecjalizowanych w jakichś dziedzinach. Dla jednych i drugich jednak „upowszechnienie się” sztucznej inteligencji wiązać się będzie z wymogiem ciągłego dokształcania i zdobywania nowych kompetencji, a często także ze zmianą sposobu i formy pracy.

BN: – Być może powiem coś zaskakującego i trochę kontrowersyjnego, ale wykluczenie cyfrowe – o które, jak sądzę pani pyta – może w równym stopniu dotykać osoby w wieku 60 czy 70 lat, ale i lat 20 czy 30. Dzieje się tak ponieważ nierzadko osoby, głównie młodsze, wykorzystują nowoczesną technologię w sposób dość intuicyjny. A więc bardziej jest im ona potrzebna do rozrywki czy zabawy, aniżeli do codziennego życia. Widzimy zatem, że ów problem jest więc złożony i wielowątkowy. Zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę nie tylko wiek osób, ale i dostęp do infrastruktury technicznej czy poziom ich wewnętrznej motywacji, do sięgania po to co z jednej strony nowe i pożyteczne, z drugiej zaś, nieznane i nie sprawdzone. Krótko mówiąc, chyba nie zawsze to „nadążanie” za zmianami czy postępem, jest odwrotnie proporcjonalne do wieku.

Zdj. ilustracyjne

To może teraz pytanie o „wskazówki”. Jakie zawody powstaną lub rozwiną się jeszcze bardziej w związku z koniecznością gromadzenia i zabezpieczania tak wielkiej ilości danych?

PB: – World Economics Forum uważa, że 65% dzisiejszych uczniów szkoły podstawowej będzie pracowało w zawodzie, którego obecnie nie jesteśmy w stanie nawet zdefiniować. I choć trochę to przerażające, zwłaszcza dla tych z nas, dla których wybór zawodu był jeszcze całkiem niedawno uzależniony np. od tradycji rodzinnych, to taka właśnie będzie rzeczywistość kolejnych pokoleń.

– Jeśli chodzi o nowe zawody czy zawody przyszłości, z pewnością wciąż niezbędne będą te związane z analizą danych, choć te także ewoluować będą w kierunku bardzo szczegółowych specjalizacji, tj. np. analityk danych istotnych, analityk informacji decyzyjnych, analityk wykresów danych, analityk ryzyka danych, analityk kosztów organizacji, analityk sprzedaży, analityk profilu klienta itp. Uczelnie wyższe starają się reagować na sygnały płynące z otoczenia i powoli wdrażają kształcenie studentów w zakresie nowych (w perspektywie najbliższych kilku, kilkunastu lat) dziedzin, jak choćby logistyka w aspekcie krypto mechanizmów, analityka baz danych, obsługa i programowanie botów, obsługa robotów, neurodiagnozy procesów biznesowych, analityka kosztów organizacji, neuromanagement (w tym neuroanalityka procesów marketingowych i innych funkcji zarządczych).

BN: – Najnowsze badania przeprowadzone nie tak dawno przez McKinsey & Company, tj. jedną z najbardziej znanych na świecie firm konsultingowych, wskazują że do roku 2030 blisko 15% z obecnie istniejących zawodów, przestanie w ogóle istnieć. W to miejsce powstaną oczywiście inne, które obecnie określa się mianem „zawodów przyszłości”, takie np. jak: doradca ds. etycznej technologii, specjalista łącznikowy ds. robotów, specjalista ds. nowej edukacji czy – zawód o dziwnie brzmiącej współcześnie nazwie – nostalgista, który będzie zajmował się projektowaniem wnętrz dla osób starszych, na wzór wybranej dekady z przeszłości. Jeśli natomiast będziemy chcieli zniknąć ze świata wirtualnego, z mediów społecznościowych czy z innych cyfrowych platform, to zapewne skorzystamy niebawem z usług digital death managera.

Digital death managera?

BN: – Tak. Wiem, jak to brzmi, ale to on – innymi słowy mówiąc – w cywilizowany sposób, zakończy nasze życie w sieci.

W sumie mówi się, że „w sieci nic nie ginie”, więc i do „skutecznego e-zniknięcia” będzie potrzeba specjalisty… To może zapytam jeszcze o zagrożenia, jakie niesie za sobą rozwój sztucznej inteligencji.

PB:– W mojej ocenie niestety jest ich wiele. Tak jak wiele jest zawodów, które będą musiały odejść w niepamięć. Wspomniałem już wcześniej, że każda rewolucja przemysłowa powoduje kryzysy gospodarcze, a one z kolei wywołują zmiany relacji społecznych. Podobnie dzieje się także w firmach, jak i w całych gospodarkach. Aby adaptacja do ekspansji sztucznej inteligencji przebiegała w miarę „bezpiecznie”, w skali mikro potrzebne jest wsparcie ze strony zarządów organizacji, a w skali makro ze strony rządzących poszczególnymi krajami. W obu przypadkach rozwój sztucznej inteligencji ma swoje dobre, ale także złe strony.

BN: – Niestety, choć nie do końca jesteśmy jeszcze tego świadomi, jest ich naprawdę nie mało. Sam Elon Musk na jednej, z odbywających się nie tak dawno konferencji, powiedział że: „Sztuczna inteligencja jest o wiele bardziej niebezpieczna niż bomby nuklearne”. Poglądy założyciela Tesli i SpaceX podzielał również – już nieżyjący – wybitny fizyk i kosmolog Stephen Hawking, twierdząc że technologia sztucznej inteligencji może mieć katastrofalny wpływ na ludzkość, jeśli jej dynamiczny rozwój nie będzie kontrolowany z punktu widzenia etyki czy wartości. Jeśli zatem tacy wizjonerzy, jak Musk czy Hawking dostrzegają niebezpieczeństwa wynikające z rozwoju tej technologii, to bez wątpienia coś musi być na rzeczy, i… jest! Wśród potencjalnych zagrożeń związanych ze sztuczną inteligencją wymienia się bowiem m.in.: dalszy, globalny wzrost nierówności społeczno-ekonomicznych, automację czy nawet hiperautomację środków bojowych, wzrost cyberprzestępczości i utratę prywatności czy też eliminację miejsc pracy w wyniku jej zautomatyzowania i ucyfrowienia. Widać zatem, że każdy kij ma dwa końce.

Odnosząc się jeszcze do wspomnianej przed chwilą konieczności wsparcia - np. przez rządy poszczególnych krajów - przebiegu adaptacji do ekspansji sztucznej inteligencji - w rozdziale czwartym opisują Panowie strategie rozwoju technologii cyfrowych i innowacji przyjęte np. w USA, Chinach czy UE. Jak one wyglądają i jak na tym tle kształtują się działania Polski?

PB: – Niestety, nie jesteśmy w czołówce krajów jeśli chodzi o innowacje. Muszę przyznać, że wielu przedsiębiorców z Polski swoje wynalazki czy nowe technologie opatentowuje w krajach wysoko rozwiniętych, co wynika z wielu przyczyn, które w książce zostały zaprezentowane. W mojej ocenie polscy innowatorzy mają wciąż jeden i ten sam, zasadniczy problem – nie potrafimy niestety komercjalizować innowacyjnych produktów i technologii.

BN: – Jeśli w kontekście Polski weźmiemy pod uwagę np. indeks DESI, który – ogólnie rzecz ujmując – prezentuje poziom cyfrowego zaawansowania danej gospodarki i społeczeństwa, to niestety nie wypadamy tutaj najlepiej. To oznacza, że pod względem transformacji cyfrowej jesteśmy raczej w ogonie Europy, aniżeli pełnimy rolę liderów. Innymi słowy mówiąc, jesteśmy mocno poniżej średniej w UE. Poza tym wiele z polskich przedsiębiorstw w ogóle nie ma opracowanej, ani też przyjętej strategii cyfrowej. Co więcej, mamy też – i to nie mały – problem z brakiem kompetencji cyfrowych, które coraz częściej są poszukiwane na globalnych rynkach pracy. Uzupełnienie tej narastającej w Polsce luki może być trudne, jeśli weźmiemy pod uwagę tempo, w jakim polskie szkolnictwo dostosowuje się do zmieniającego się dynamicznie otoczenia.

Okładka książki: "Management, Organisations and Artificial Intelligence. Where Theory Meets Practice"

Wracając jeszcze do książki – jak przebiegały pracę nad monografią?

PB/BN: – Każdy, kto napisał monografię, która następnie została opublikowana w prestiżowym wydawnictwie naukowym o zasięgu globalnym, ma świadomość tego, jak duże jest to wyzwanie nie tylko natury merytorycznej czy intelektualnej, ale i organizacyjnej. Pomysł jej powstania zrodził się w trakcie trwania IX konferencji międzynarodowej dla polskich profesorów nauk organizacji i zarządzania, która w 2019 r. miała miejsce we Lwowie, na Ukrainie. Prace nad monografią trwały ponad dwa lata i związane były m.in. z: zgromadzeniem i analizą dostępnej współcześnie wiedzy na temat zastosowania technologii sztucznej inteligencji w organizacjach, przeprowadzaniem wywiadów eksperckich z przedstawicielami świata nauki i biznesu, przygotowaniem i realizacją badań zarówno literaturowych, jak i kontaktów z przedsiębiorcami, wywiadów z otoczeniem biznesowym, które – w dalszej kolejności - posłużyły do stworzenia nowych i interesujących koncepcji i paradygmatów w obszarze organizacji, zarządzania i sztucznej inteligencji.

– Książka została poddana ocenie akademickiej – zdobyła dwie pozytywne międzynarodowe recenzje zewnętrzne. To, co musimy dodać z perspektywy czasu, to inne podejście wydawcy do wydania publikacji. Nowe doświadczenie w stosunku do wydawnictw w Polsce. Warto z tego skorzystać. Polecamy i życzymy poodwodzenia naszym kolegom z UEK. Specjalne podziękowania przekazujemy Pani Annie Chrabąszcz, odpowiedzialnej za skład oraz – przede wszystkim – JM Rektorowi za zaufanie.

Co wyróżnia książkę na tle innych publikacji dotyczących poruszanych w monografii zagadnień?

BN: – Nasza książka to, w pewnym sensie, połączenie podręcznika akademickiego z praktycznymi wytycznymi w zakresie metod i technik zarządzania organizacją w epoce cyfrowego przyśpieszenia. W praktyce jest ona ważnym, jeśli nie jedynym, tego typu uzupełnieniem wiedzy naukowej i praktycznej, która jest głęboko rozproszona na globalnym rynku wydawniczym. Poza tym, jej prosty układ, bogactwo prezentowanych treści, koncepcji i metodyk w obszarze organizacji, zarządzania oraz sztucznej inteligencji, sprawiają że spotyka się ona z bardzo pozytywnym odbiorem nie tylko w świecie nauki, ale i biznesu. Przykładem tego są pozytywne recenzje, jakie na temat naszej książki pojawiają się w globalnych księgarniach, wydawnictwach czy instytucjach naukowych. Z tego powodu jesteśmy nie tylko dumni, ale i wdzięczni za to, że w ten sposób możemy odwdzięczyć się także władzom naszej Alma Mater, przede wszystkim za wsparcie, jakie otrzymywaliśmy na każdym etapie realizacji tej publikacji.

PB: – Tak, przyłączam się oczywiście do opinii Bartosza. O dobrym przyjęciu książki na rynku świadczy zainteresowanie jej wydaniem także w innych językach. Mamy także nadzieję, że książka będzie dobrze świadczyć o umiędzynarodowieniu naszego Uniwersytetu.

Jakie mają Panowie plany badawcze?

PB: – Plany badawcze przekładam na zespół, z którym pracuję. Jestem bardzo wdzięczny za pomysły, które zgłaszają pracownicy Katedry Zarzadzania Międzynarodowego. Naprawdę jest ich wiele i są to wartościowe pomysły. Pracownicy Katedry są bardzo aktywni i uczestniczą w wielu projektach realizowanych w ramach UEK. Finalizują także swoje doktoraty, które w przyszłości także – mam nadzieję – będą mogły być wydane w renomowanych wydawnictwach.

Co do dalszych planów badawczych i wydawniczych – tak, mamy wiele już zaawansowanych projektów. Jeśli chodzi o obecną publikację chciałbym podzielić się z Państwem wiadomością, że będzie ona również wydana w języku chińskim. Jeden z uniwersytetów w Chinach (trzeci w tamtejszym rankingu uczelni wyższych) jest zainteresowany jej wydaniem. Jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie przygotowań - które prowadzimy we współpracy z wydawnictwem Routledge - zarówno od strony prawnej, jak i merytoryczno–naukowej. Na ukończeniu mamy również książę dotyczącą audytu logistycznego, która także zostanie wydana w kilku językach.

BN: – …Hm! Może zabrzmi to trochę przechwalczo – za co z góry chce przeprosić – ale są one bardzo sprecyzowane. Nie wchodząc może w szczegóły powiem jedynie – trochę enigmatycznie że będą one dotyczyć tematyki zarządzania organizacjami w kontekście możliwości wykorzystywania przez nie nowych narzędzi kwantowych, służących do dokonywania precyzyjnych pomiarów biznesowych. Myślę, że już w I kw. tego roku będzie można zobaczyć pierwsze efekty naszych badań i naszej pracy.

PB: – Na koniec chciałbym podziękować osobom, które przyczyniły się do powstania tej publikacji, wśród których wymienię: Pana Dziekana, Profesora Bernarda Ziębickiego, Pana Rektora, Profesora Pawła Lulę oraz Pana Rektora, Profesora Stanisława Mazura. Szczególne wyrazy podziękowania kieruję do Pani Anny Chrabąszcz za wykonanie tytanicznej pracy redakcyjnej.

Rozmawiała: Joanna Bercal, Departament Marki i Komunikacji UEK

O autorze

Redakcja Uniwersytetu Ekonomicznego

Redakcja Uniwersytetu Ekonomicznego